Co się zmieniło po wprowadzeniu nowych przepisów o bhp w polach elektromagnetycznych? Część trzecia: promieniowanie urządzeń radiowych

W dwóch poprzednich częściach artykułu (część 1 i część 2) przedstawiliśmy zmiany w przepisach dotyczących narażenia pracowników na oddziaływanie pól elektromagnetycznych podczas wykonywania obowiązków zawodowych.

Przypomnijmy, że nowa regulacja prawna w możliwie dużym stopniu utrzymując te rozwiązania, które znane są od dawna i pełnią w systemie ochrony pracowniczej pozytywną rolę (np. strefy ochronne wokół źródeł pola elektromagnetycznego), wprowadziła elementy wymagane przez dyrektywę europejską, a całość zagadnień uporządkowała. Dbając przy tym o możliwie dużą powtarzalność pomiarów, które użytkownik źródeł może zlecić akredytowanemu laboratorium badawczemu. Przede wszystkim jednak nowe przepisy w jednym akcie prawnym w sposób pełny i jednoznaczny opisują obowiązki użytkownika źródeł, czyli w praktyce – służby odpowiedzialnej w przedsiębiorstwie za sprawy bhp.

Narażenia i pomiary rozkładu pola elektromagnetycznego od instalacji radiokomunikacyjnych

Kto eksploatuje sieci łączności radiowej, wykorzystuje też kilka rodzajów źródeł pola elektromagnetycznego z zakresu częstotliwości radiowych. Można tu podać: radiotelefony noszone, radiotelefony w pojazdach, radiotelefony zainstalowane na biurku (stacjonarne), radiomodemy, linie radiowe oraz stacje bazowe dyspozytorskich sieci trankingowych. Możliwe są oczywiście także inne kontakty ze źródłami pola elektromagnetycznego, jeżeli personel eksploatuje, konserwuje lub naprawia nadajniki radiowe lub przebywa często z racji swych obowiązków w pobliżu pracujących anten.

W jakim stopniu te urządzenia stanowią zagrożenie dla osób związanych z ich eksploatacją? Nie można na to prosto odpowiedzieć, wszystko zależy od zakresu obowiązków pracownika oraz od sposobu wykonania instalacji antenowej.

Najbardziej oczywiste jest zagrożenie występujące przy terminalach (radiotelefonach) ręcznych. Choć są to urządzenia operujące znacznie mniejsza mocą niż stacje bazowe (a nieco mniejszą od mocy nadajników terminali biurkowych i samochodowych), to w ich otoczeniu należy się spodziewać co najmniej strefy pośredniej, a i pojawienie się strefy zagrożenia nie będzie tu czymś zaskakującym. Terminal taki z konieczności używa się tuż przy głowie i pomiary narażeń miejscowych w otoczeniu głowy takie wyniki potwierdzają. Tu szczególnie może mieć zastosowanie wyznaczanie wskaźnika narażenia zdefiniowanego w nowym przepisie (wielkość ta została opisana w drugiej części artykułu), gdyż dość wysokie natężenia pola elektrycznego i magnetycznego podnoszą wartość tego wskaźnika. Jednakże w praktyce czas nadawania podczas zmiany roboczej nie przekracza w sumie kilkunastu minut, co powoduje, iż czynnik Tg (jeden z elementów obliczania wskaźnika narażenia) wypada na poziomie kilku setnych. Zatem wartość nawiasu kwadratowego we wzorze na W jest mnożona przez małą liczbę i wskaźnik jest znacząco mniejszy od 1.

Terminale samochodowe posługują się anteną dachową, pomimo to w kabinie jest możliwe stwierdzenie (przez pomiary) strefy pośredniej. Szczególnie wzmożona ekspozycja na pole elektromagnetyczne wystąpi, jeżeli osoba używająca terminal samochodowy wyjdzie z kabiny i stojąc przy drzwiach prowadzi rozmowę za pomocą manipulatora (tzw. gruszki). Wówczas głowa pracownika może znaleźć się w zasięgu strefy zagrożenia pochodzącej od anteny na dachu pojazdu. Jednak podobnie jak przy terminalu ręcznym, także tu efektywny czas ekspozycji (naciskania przycisku w manipulatorze) prowadzi do małej wartości Tg, ale wartości E i H występujące w nawiasie kwadratowym są tym razem większe. W konsekwencji wskaźnik narażenia przyjmie wartości większe, niż przy terminalach ręcznych, i warto się temu wskaźnikowi przyjrzeć. Przypomnijmy, że dopuszczalna wartość wskaźnika narażenia wynosi 1 i w definicji tej wartości wspomina się o „narażeniu dziennym” czyli dobowym.

Terminale biurkowe (czasem nazywane bazowymi) nie są źródłem emisji pola w przestrzeni obsługi, dopóki nie zostanie zastosowane spotykane czasem „uproszczenie” polegające na podłączeniu anteny samochodowej ustawionej na szafie lub parapecie w tym samym pomieszczeniu… Pomiary takiej instalacji wykazują, ze całe pomieszczenie może być wprost „zalane” strefą pośrednią! Jest to oczywiście rozwiązanie całkowicie nieprofesjonalne i powinno być niezwłocznie zastąpione przez instalację z anteną zewnętrzną.

Typowo jednak terminale biurkowe są właśnie podłączone do anteny zewnętrznej wyniesionej na wieżę lub dach, a samo urządzenie radiotelefonu mogłoby promieniować wokół siebie tylko w przypadku uszkodzenia kabla koncentrycznego lub nieszczelnej obudowy. Oczywiście takich awarii nie można wykluczyć, rozporządzenie z tego właśnie powodu nakazuje powtarzanie oceny narażeń co najmniej raz na 4 lata. W praktyce pomiarów laboratoryjnych wykrycie tzw. wycieku w pobliżu złącza wpiętego do radia zdarza się nader często. To samo dotyczy także uszkodzeń kabli koncentrycznych powstałych w wyniku remontów prowadzonych w pomieszczeniu czy z powodu jakiegoś niefrasobliwego traktowania takiego przewodu. Im przewód (fider) sztywniejszy, tym szansa na jego przypadkowe nadłamanie i spowodowanie wycieku energii radiowej jest większa. Widać więc, że nakaz powtarzania oceny zagrożeń co najmniej raz na cztery lata nie jest przepisem martwym.

Pozostałe źródła pola o częstotliwościach radiowych: linie radiowe, stacje bazowe w sieci trankingowej lub radiomodemy mogą stanowić istotne źródła narażeń dla personelu bezpośrednio związanego z ich utrzymaniem, regulacją lub naprawą (zwłaszcza w terenie); w tym przypadku pracownik nierzadko musi się zbliżyć do anteny podczas emisji. Określenie zasięgu stref ochronnych i wyznaczenie narażeń miejscowych za pomocą pomiaru wykonanego przez akredytowane laboratorium badawcze jest tu praktycznie niezbędne do opracowania właściwego regulaminu pracy tych zespołów. Szczególnie, że na dachach, a w jeszcze większym stopniu na wieżach i masztach metalowych, występuje mnóstwo tzw. wtórnych źródeł promieniowania. Nowe rozporządzenie i metodyki pomiarowe są na takie właśnie źródła wtórne szczególnie uwrażliwione.

Ochrona pracowników przez skutkami przebywania w pobliżu źródeł radiowych

W pierwszej części artykułu opisaliśmy rewolucyjną zmianę konsekwencji przebywania pracowników w obrębie stref ochronnych: pośredniej, zagrożenia i niebezpiecznej. Przypomnijmy skrótowo:

pojęcie strefy ochronnej nie wiąże się z koniecznością ograniczania czasu przebywania, z wyjątkiem rzadkich przypadków w strefie zagrożenia, jeżeli laboratorium stwierdzi miejscowo (w obrębie głowy lub tułowia) relatywnie duże wartości pola elektromagnetycznego.

Chodzi tu o wartości odpowiadające bazowym interwencyjnym poziomom narażenia (IPNob). Zdarza się to dość rzadko, dotyczy bardzo małego obszaru przestrzeni pracy, a ponadto stopień ograniczania czasu nie jest wielki. Wszystko zależy od wartości wielokrotnie tu wspominanego wskaźnika narażenia, opisanego w pierwszej części artykułu.

Obecny przepis nie daje podstaw rachunkowych (z wyjątkiem właśnie wskaźnika narażenia, którego wartość rzadko przekroczy 1 przy 8-godzinnej zmianie) do szacowania ograniczeń czasu przebywania. Służba bhp może takie ograniczenie wprowadzić jako jeden ze sposobów zmniejszania narażenia pracowniczego – jednak zawsze w tej sytuacji powstanie pytanie: a jak to zostało policzone? Rzeczywiście, brak prawnie usankcjonowanej podstawy takich obliczeń. Zaproponowane skrócony czas pracy zawsze więc może być dalej kwestionowany: dlaczego „aż tak długo”? Pracodawca i pracownicy pozostaną przy swoich zdaniach i nikt nie będzie mógł udokumentować, iż ma rację. Wydaje się zatem, że należy całkowicie zrezygnować z metody ograniczania czasu przebywania jako środka ochrony przed nadmierną ekspozycją – oprócz oczywiście miejsc, w których wskaźnik narażenia będzie przy 8-godzinnym przebywaniu w miejscu o szczególnie dużym polu (przekraczającym IPNob) przekraczał wartość 1.

W tej sytuacji jako środki zabezpieczające przed nadmiernym narażeniem od pól radiowych pozostaje przyjąć racjonalnie dobrane do realiów eksploatacyjnych:

  • ograniczanie dostępu do źródeł,
  • ograniczanie pracy osób młodocianych w pobliżu źródła (co najmniej w zasięgu strefy zagrożenia),
  • w każdym przypadku korzystne jest ograniczenie zasięgu stref ochronnych (także pośredniej) w taki sposób, by nie obejmowały one tych pracowników, którzy nie muszą koniecznie w nich przebywać,
  • wprowadzanie czytelnego i zarozumiałego oznakowania o zasięgu stref ochronnych i istnieniu źródła pola elektromagnetycznego.

Wyjaśnijmy tu, dlaczego w powyższym skróconym katalogu środków nie znalazło się odsuwanie od przebywania w strefie ochronnej kobiet w ciąży. Po prostu dlatego, że pracodawca nie wie o ciąży, dopóki nie otrzyma zaświadczenia od lekarza w sytuacji, gdy kobieta zgłasza fakt ciąży z powodów socjalnych.

Mamy więc skuteczną metodę poradzenia sobie z problemem dopuszczenia lub niedopuszczenia poszczególnych pracowników do pracy w pobliżu źródeł stref ochronnych; dotyczy to zresztą nie tylko źródeł radiowych: należy pamiętać, iż każdy pracownik przebywający w strefie ochronnej musi otrzymać pozytywną opinię lekarza medycyny pracy uwzględniającą to narażenie. Osoba zdatna do pracy w strefie ochronnej po prostu w niej pracuje, ograniczanie czasu pracy przestało istnieć. Osoba mająca problemy biologiczne z odpornością na pola zakresu stref ochronnych, w tym profilaktycznie także kobieta ciężarna, po prostu nie dostanie dopuszczenia do pracy strefach ochronnych. Zauważmy przy tym, że w tym szczególe nowe prawo nie powstało, konieczność dopuszczania przez lekarza medycyny pracy do przebywania pracownika w obrębie stref ochronnych istnieje od dawna.

Z opisanych w pierwszej części artykułu powodów zostawmy strefę niebezpieczną i przyjmijmy, że w praktyce nie da się uzasadnić wprowadzenia pracownika w obręb strefy niebezpiecznej w ramach tzw. codziennej praktyki (oczywiście przepis nie dotyczy sytuacji nadzwyczajnych, ratowania życia, gdzie do działania obliguje nas nie rozporządzenie, a wręcz chyba Konstytucja RP…).

Warto też pamiętać jak ma się skomplikowany czasami przestrzennie rozkład stref ochronnych do uznawania w obrębie jakiej strefy znajduje się miejsce pracy. Właśnie „miejsce pracy”, bowiem jedna ze zmian po wprowadzeniu nowego przepisu jest zauważalne porzucenie pojęcia „stanowisko pracy”. Zatem:

o miejscu pracy decyduje wyłącznie linia pionowa przeprowadzona przez oś tułowia.

Jeżeli oś tułowia przechodzi przez którąś strefę ochronną wyznaczoną przez pomiary akredytowanego laboratorium przestrzennie (trójwymiarowo – nowość!), mówimy, że miejsce pracy znajduje się w obrębie najgroźniejszej spośród wyznaczonych stref ochronnych, np. w obrębie strefy zagrożenia. Zatem ręce mogą znaleźć się w obrębie wyższej strefy ochronnej niż tułów, co jednak nie przesądza o „pracy” w ramach tej wyższej strefy ochronnej, nawet jeżeli będzie to miejscowo strefa niebezpieczna.

W obiektach radiokomunikacyjnych unikanie istnienia stref ochronnych w przestrzeni pracy (lub w przestrzeni obsługi źródeł) może być trudne, np. jeżeli anteny znajdują się na wieży antenowej współdzielonej przez wielu użytkowników różnych instalacji radiokomunikacyjnych.

Metoda wykonywania oceny pola elektromagnetycznego z wykorzystaniem pomiarów

Odpowiednia dla instalacji radiokomunikacyjnych metoda pomiarowa została opublikowana w numerze 2(92) periodyku Podstawy i metody ochrony środowiska pracy.

Jednakże metoda ta nie dotyczy terminali ręcznych i samochodowych (nie może być stosowana przy ich pomiarze).

Autorzy metody przyjęli, że te źródła nie wymagają stosowania w pomiarach takich szczegółowych działań, jakie są właściwe dla instalacji stacjonarnych, którym to źródłom głównie poświęcona jest ta metoda.

W konsekwencji obecnie nie jest możliwe wykonanie pomiarów pola wokół terminala samochodowego w pełni zgodnego z nowym rozporządzeniem (ten brak na razie dotyka także inne rodzaje urządzeń przemysłowych). Pomimo zamieszania prawnego jest jednak możliwe wykonanie takich pomiarów przez akredytowany podmiot (zgodnie z nakazem rozporządzenia Ministra Zdrowia z lutego 2011 r.) w oparciu o metodę opisaną w „starej” normie PN-T-06580-3:2002, która przez lata była metodą jedyną i uniwersalną. Dlatego właśnie w pierwszej części artykułu wspomnieliśmy, iż norma ta wbrew pozorom (i chyba zamiarom autorów przepisu) nie zniknie z użycia.

Jednak pomiary wykonane według tej metody normatywnej nie mogą być wprost wykorzystane jako spełniające wymagania „manifestu pomiarowego” zawartego w Załączniku III część 3 rozporządzenia. W konsekwencji Polskie Centrum Akredytacji przyjmuje stanowisko, iż tak wykonane pomiary nie mogą być wykorzystywane „w obszarze regulowanym”. W uproszczeniu: pomiary takie są wprawdzie legalne, bo wykonane przez akredytowane laboratorium badawcze, co jest zgodne z rozporządzeniem Ministra Zdrowia mającym tu zastosowanie; jednocześnie nie są zgodne z metodyką opracowaną przez uprawnioną instytucję naukową, a więc pod tym względem są jakby nielegalne… Jest to stan trudny do wytłumaczenia i tolerowania, bowiem trudno wykonywać skutecznie pomiary, których „nie wolno” nikomu wykorzystać w procesie oceny narażeń, i to jedynie z powodu zagmatwania prawnego! Tymczasem tak wykonane pomiary są dla służb bhp jednym z najlepszych źródeł informacji o stanie faktycznym, bo przecież wykonane są przez fachowe, akredytowane laboratorium badawcze, panujące nad aparatura pomiarową, niepewnością pomiaru, zjawiskami fizycznymi – i trudno znaleźć lepszy opis stanu dotyczącego stref ochronnych (lub ich braku) od tego, który laboratorium zawrze w swoim sprawozdaniu.

Dlatego laboratoria nadal będą wykonywały „akredytowane” pomiary, oczekując wyprostowania zamieszania. Najprostszym sposobem tego wyprostowania jest zaniechanie przez Polskie Centrum Akredytacji poglądu, iż brak oparcia na metodach nowo tworzonych wybiórczo dla poszczególnych rodzajów źródeł stanowi przeszkodę w uznaniu ich przydatności dla wykorzystania w „obszarze regulowanym”; a leży to w kompetencji tej instytucji.

Dobra wiadomość jest taka: wyniki pomiarów akredytowanego laboratorium badawczego oparte na „starej” normie PN-T-06580-3 zawsze można wykorzystać w trybie §6.1 rozporządzenia, który poucza:

„[…] dokonuje się oceny poziomu narażenia […] na podstawie posiadanych przez użytkownika i odpowiednio udokumentowanych informacji […], a w przypadku ich braku albo niedostatecznego zakresu – na podstawie pomiarów wykonywanych w trybie określonym w rozporządzeniu Ministra Zdrowia (Dz. U. 2011 poz. 166)”

czyli przez akredytowane laboratoria badawcze.

I tego należy się trzymać w przypadku pomiarów na przykład radiowych terminali ręcznych lub samochodowych, dla których celowo nie opracowano metody pomiarowej na podstawie nowego rozporządzenia.

Część pierwsza artykułu tutaj.

Część druga artykułu (elektroenergetyka) tutaj.

Do pobrania:
Rozporządzenie 950
Rozporządzenie 952